Nie wiem za co się zabrać

Kiedy rozglądasz się po swoim domu, zdajesz sobie sprawę, że tych nieskończonych rzeczy jest bardzo dużo. Szczerze masz już dosyć samego patrzenia, a co dopiero się za to zabrać?! Nawet nie wiesz od czego zacząć!

Czujesz podobnie? Bo ja miałam tak nie raz. I zdradzę Ci najlepszą receptę świata na tą bolączkę. Właściwie podając Ci tą receptę mogłabym już zakończyć ten artykuł – bo jest receptą na cały problem nieskończonego domu 🙂

Ta recepta brzmi: Jedno pomieszczenie w jednym czasie. Wybierz pomieszczenie, w którym masz najmniej do skończenia i skup się tylko na tym jednym, wybranym pomieszczeniu. O reszcie póki co zapomnij. Nagle okaże się, że tej pracy nie masz nieskończenie wiele, a kiedy skończysz całkowicie jedno pomieszczenie – będziesz mieć dowód, że się da! I siły oraz motywację do dalszego działania.

Pierwszy raz słowa te usłyszałam od Kirsten Steno, twórczyni House-Coachingu.

Królestwo prowizorek

Prowizorki są bardzo niebezpieczne bo bardzo trudno się ich pozbyć 😉 W tym momencie – zgodnie z powyższą zasadą, skupiając się na wybranym fragmencie swojego domu zastanów się szczerze czy ta prowizorka się sprawdza u Was w domu? Może się okazać, że jest na tyle dobra, że wcale nie trzeba jej zmieniać! Tylko dla lepszego odbioru nazwać je w zamian „Fajnym rązwiązaniem!”

Jeśli jednak prowizorka Cię drażni, to zajmując się w danym czasie tylko jednym pomieszczeniem będziesz miał/miała większą łatwość w jej rozbrojeniu. Ustal sobie kolejne kroki, które musisz podjąć, żeby zamienić ją w finalne rozwiązanie – umów stolarza, pana Piotrka złotą rączkę albo może wystarczy sąsiad? 😉 zastanów się jakich materiałów będziesz potrzebować – może fachowiec będzie mógł Ci coś podpowiedzieć? Pozamawiaj potrzebne rzeczy i umów fachowca na konkretny termin. To wszystko!
Prawda, że proste? 🙂

Brak funduszy!

To bardzo często spotykany problem/wymówka. I tutaj również sprawdza się zasada numer jeden.

Teraz słuchaj (czytaj :)) jeśli w danym czasie zajmujesz się tylko jednym pomieszczeniem nagle okazuje się, że przygotowanie budżetu na wykończenie tylko tego jednego miejsca jest jednak w zasięgu Twoich możliwości. Jeśli do tego weźmiemy jeszcze to, w którym jest najmniej pracy?!

Ustal poszczególne kroki, które chcesz podjąć w urządzaniu wybranego pokoju, łazienki, spiżarni, czy kuchni. Wypisz sobie wszystkie potrzebne rzeczy, koszyki, kwiaty, tekstylia, uwzględnij pomoc fachowców jeśli to niezbędne. Do każdej pozycji dopisuj koszt, tak by móc zaplanować domowy budżet i finalnie, krok po kroku skończyć urządzanie domu.

Nie mam czasu!

Dokładnie tak jak wyżej. Pisałam, że rada numer 1 jest lekarstwem na całe „zło” 😉

Kiedy zajmujesz się tylko wybranym pomieszczeniem w swoim domu, wiesz już co potrzebujesz w nim zrobić, żeby urządzić je do końca możesz spokojnie rozplanować prace w czasie. Nie musisz kończyć go od razu! Nie dawaj sobie nierealnych terminów – szczególnie jeśli masz małe dzieci bo to tylko przysporzy Ci dodatkowych frustracji. W swoim tempie, z radością i otwartością skończ wybrane pomieszczenie. Daj sobie na nie trochę więcej czasu niż zakładasz. Jeśli uda się skończyć wcześniej to tylko się cieszyć!

Czasem też pomysł potrzebuje w nas „dojrzeć”, to normalny i naturalny proces. Nie obwiniaj się, że nie masz na zawołanie pomysłu na wszystko! Pomysły przyjdą w miarę robienia – tylko najważniejsze, działaj. Małymi krokami, ale do przodu. Jeśli nie możesz ruszyć do przodu… to temat na odrębny post.

Nie mogę znaleźć fachowca

Najlepiej poszukać fachowca z polecenia. Popytać sąsiadów – wtedy znajdziemy kogoś, kto działa w okolicy, co też może wpłynąć korzystnie na cenę, popytać rodziny, znajomych.

Jeśli ten sposób poszukiwań spełzł na niczym to polecam Ci aplikację fixly.pl. Można ją sciągnąć na telefon, jest bezpłatna. Wrzucasz ogłoszenie wybierając rodzaj prac w różnych dostępnych działach, dodajesz tytuł – np „Szukam osoby do montażu parapetu drewnianego”, możesz dodać szczegóły typu zdjęcie i czekasz. Zwykle zgłasza się od kilku do kilkunastu osób. Masz wgląd do opinii i oceny danego fachowca.

Polecam, korzystałam. I nie, nic nie mam z tej polecajki, uważam, że to przydatne narzędzie.

Nie mogę zagonić męża do działania?

Jestem zdania, że dom jest NASZ i dbamy o niego wspólnie. Podejście jednak swoją drogą, a czasem życie pokazuje co innego. Mężczyźni czasem nie chcą zmian, czasem boją się nadmiaru robót – jak już zaczną to wpadną jak śliwka w kompot. Lepiej trzymać się z daleka – myślą sobie 😉

Spróbuj przedstawić mu sytuację w nowy sposób – „Kochanie, zajmujemy się w tym momencie tylko łazienką. Spróbujmy znaleźć czas i siły, żeby na ten moment skończyć tylko to. Razem możemy rozpisać w małych krokach planowane prace, rozejrzyj się! Wcale nie jest ich tak dużo!”

Zobacz jak zareaguje. Efekt może Cię zaskoczyć! Bo to jednak często my kobiety jesteśmy motorem zmian w domu. Choć nie zawsze! 🙂

Poczytaj jeszcze: